*Oczami Leona*
Od godziny siedzimy i oglądamy bajki ,które wybrała Laura.Teraz leci ,,Barbie księżniczka i piosenkarka''.Nie jast takie złe jak myślałem.Nie rozumiem o co w tym chodzi.Cały czas gadam z Fede i Andresem o jakichś bzdetach.Ludmiłe i Violke chyba wciągnęła ta bajka.Zapatrzone są jak w obrazek.A podobno to my jesteśmy dziecinni..heh bzdura.
-Dziewczyny dom się pali!-wrzasną Andres
Sprawdzaliśmy czy one w ogóle zareagują.Nic.Zero reakcji.Teraz Fede:
-Aaaa aligator odgryzł mi nogę!
Nic ,nawet nie spojrzały.Serio? Takie to interesujące? Trzeba dać im smoczek i zmienić pieluchę.Okej teraz moja kolej.Pokaże im jak to się robi.
-Aaa..Zac Efron!-wrzasnąłem i wskazałem na drzwi ,żeby było wiarygodnie
Dziewczyny jak poparzone zeskoczyły z kanapy.Krzyczały z radości.Po chwili jednak na ich twarzach pojawił się grymas.
-Mistrzu ze mnie-powiedziałem dumnie i podparłem ręce na biodrach
-Ha.ha.ha ,ale śmieszne-skrzywiła się Ludmiła
Dziewczyny wróciły do oglądania.Znudziło nam się dokuczanie im.Dziwne nie? Zajęliśmy się rozmową.Próbowałem wyciągnąć od Fede jak poszła mu rozmowa z Ludmiłą.Andres jak zwykle nic nie kumał.
-No rozmawialiśmy ..i-wyszeptał tak ,żeby słyszała to nasza trójka i szeroko się uśmiechną.To musi znaczyć ,,Tak''.
-ii..?-nalegałem
Fede kiwał głową w górę i w dół.Spojrzałem na niego pytająco.Andres już całkowicie nic nie ogarniał.Federico spojrzał kontem oka na zapatrzone w telewizor dziewczyny.
-Jesteście razem?-zapytałem patrząc się w to samo miejsce ,gdzie brunet
Fede znowu kiwał głową w górę i w dół.Uśmiechnąłem się jak głupi i stanąłem zasłaniając wszystkim telewizor.
-Odsłoń-oburzyła się mała dziewczynka
-Gratuluję!-wrzasnąłem.Złapałem Fede i Ludmi za ręce.Kazałem im stać na środku salonu.
-Leon co ci odbija?-zdziwiła się blondynka
-Dołączam się do pytania-oznajmiła Violetta razem z Fede i Andresem
-A teraz ogłaszam was mężem i żoną-Leon nie zwracał uwagi na nasze wcześniejsze pytanie-Możecie się pocałować.
Violce opadła szczęka.Patrzyła na naszą Fedemiłe.
-Jesteście JUŻ razem-podkreśliła jedno słowo i zaczęła skakać i śpiewać w okół blondynki i Fede.Przyłączyła się do niej Laura ,a po chwili ja i Andres.Skakaliśmy w okół nich z nogi na nogę i śpiewaliśmy:
-Zakochana para!Zakochana para!Zakochana para!A kto?Ludmi i Fedzio!
*Oczami Violetty*
Było już dość późno.Ludmiła zaproponowała ,żebyśmy zostali u niej na noc.Rodzice blondynki zgodzili się bez żadnego ,,ale''.Mój tata o dziwo też.Jutro idziemy to Studio.Trzeba iść wcześnie spać.Niestety w ogóle się na to nie zanosi.Chłopaki cały czas się wygłupiali i walili głupimi tekstami.Próbowałyśmy ich przywrócić do równowagi.
-Ogarnijcie się!-wrzasnęłam na rozbawioną trójkę chłopaków
-Idźcie już spać!-dodała Ludmiła
-Dobrze mamusiu..-Leon zrobił minę zbitego szczeniaka
Wyszli z pokoju Ludmiły i poszli do salonu.Tam mieli spać.Zostałam sama z blondynką w pokoju.W końcu spokój.Iiii...możemy pogadać.
-Kiedy zamierzałaś mi o tym powiedzieć?-zapytałam nie jasno
-Hmmm?-zdziwiła się blondynka
-O tobie i o Fede-wyjaśniłam
-No wiesz jesteśmy ze sobą dopiero jakieś 3 może 4 godziny-zaśmiała się
-W sumie racja-także się zaśmiałam-No ,ale i tak dowiedziałam się od Leona ,a nie od ciebie-udałam obrażoną
-Bo się wydarł na cały dom-usprawiedliwiała się
-Przecież żartuję-zaśmiałam się-Dobra idziemy spać?-zapytałam ziewając
-No ,najwyższy czas-powtórzyła mój gest Ludmiła
*Rano*
Obudziły mnie promienie słońca przedzierające się przez oko.Przeniosłam się do pozycji siedzącej.Rozciągnęłam się i rozejrzałam po pokoju Ludmiły.Spojrzałam na miejsce obok mnie.Nie było tam blondynki.Po chwili zagadka się rozwiązła.Ludmi weszła do pokoju i od razu skierowała się do ogromnej szafy.Wyciągnęła z niej ciuchy ,podała mi koszulkę i różową spódniczkę.Ubrałam się w to.
-Która godzina?-zapytałam
-8:32-oznajmiła
-To idziemy sprawdzić czy chłopaki wstali?-znów zapytałam
-Okej.
Wstaliśmy i poszliśmy na dół. Leon i Fede już wstali byli w kuchni z Laurą i robili śniadanie . Dziewczynka siedziała na blacie .
- A gdzie Andres - Zapytał Ludmi
-Zaraz go obudzimy - Fede podszedł do blondynki i pocałował ją w policzek .
*Oczami Ludmi *
Gdy już byliśmy w studio wszedł Antonio .
-Dzień Dobry - powiedzieliśmy chórem
- Dzień dobry mam dla was ważną informacje macie jeszcze miesiąc wakacji z powodów wyjazdu nauczycieli .- powiedział
- A co z konkursem - Viola zapytała
- Jest przełożony- odpowiedział -możecie się rozejść- dodał
Pół godziny później byliśmy w resto .
- Co dzisiaj możemy porobić- powiedziała znudzona Violetta
-Może pójdziemy do kina -zaproponował Leon
- A na co pójdziemy?-zapytał Fede
- ,, High school musical - Ostatnia klasa "- krzyknęłam razem z Vilu
-Co?!Nie!-oburzył się Leon
-Dlaczego?-nie odpuszczała Violka-Jeszcze nie dawno sam byś chciał na to iść ,a teraz co się stało?
-Nie ma zamiaru oglądać tego lalusia-założył rękę na rękę i zrobił niezadowoloną minę
-Idziemy na to i koniec kropka-wtrąciłam się
Jeszcze trochę i znaleźlibyśmy się na ostrym dyżurze.To znaczy Leon by się tam znalazł.Violka zrobi ,że tak czy siak pójdziemy na HSM.
-Fede ,a ty?-brunetka zwróciła się do chłopaka siedzącego obok mnie
-Hmm?-nie zrozumiał-Co ja?
-No czy ty chcesz iść na HSM-uśmiechnęła się-Czy może raczej nie?-posłała mu wzrok jakby miała o zabić
-Ja......yy-jąkał
Serio Fede?Serio? Boisz się Violki? HaHaHa mój ty bohaterze!
-Czyli się zgadzasz-nie dała mu dokończyć Violetta
-Federico ,weź się garść!-krzyknął Leon
Goście Resto spojrzeli na nas trochę zdziwieni i lekko zainteresowani co jest grane.Leon ty to lubisz być w centrum uwagi!Ale siara....
-Ja się jej boję-wyszeptał Leonowi na ucho ,ale coś mu nie wyszło ,ba ja jak i zarówno Viola usłyszałyśmy to.Violka się zaśmiała ,a Leon głośno westchną.Jak oni do siebie pasują...
-No ruszcie się idziemy do kina!
Violetta wstała od stolika.Wszyscy bez większego zastanowienia poszliśmy w jej ślady.Wyszliśmy z Resto i od razu poszliśmy do kina.Chłopaki próbowali nas nie jednokrotnie odwieść od tego pomysłu ,ale Violka od razu wkraczała do akcji.Fede groziła ,że wygada jego jakąś tajemnicę ,a Leonowi......hmm no właśnie co ona nagadała Leonowi?
Zajęliśmy swoje miejsca na ogromnej sali.Siedzieliśmy w takiej kolejności : Ja,Fede,Leon,Viola.Chłopaki siedzieli między nami ,bo gadali nam ,że uciekną z tego filmu.
-Ej ,mogę iś.....
-Nie!-przerwała mu stanowczo Violetta
-Ale....
-Nie i nawet nie próbujcie.Nie przechytrzycie nas-westchnęła Violetta i usadziła się wygodnie na fotelu
Bawiło mnie zachowanie chłopaków i przede wszystkim Violetty.Nigdy nie była taka stanowcza i zawzięta.Może to i dobrze? W końcu chłopaki siedzą z nami w kinie i zaraz będziemy oglądać HSM!
-Aaaa cicho!-wydarła się na całą salę
No jejku czy ona i Leon mają zamiar nas dzisiaj ośmieszyć w każdym publicznym miejscu?
-Ludmi?-usłyszałam głos Fede co sprawiło ,że odruchowo odwróciłam się w jego stronę
-Nie teraz-odpowiedziałam-Aaa Zac Efron!-krzyknęłam radośnie ,gdy na ekranie pojawił się mój przyszły mąż.
-Pff ja jestem przystojniejszy-prychną Fede
-Wiadomo-powiedziałam do niego po czym odkręciłam głowę w drugą stronę-Chyba w snach-wyszeptałam
-Co tam bełkoczesz?-zapytał nie zainteresowany filmem Fede
-Nic ,Nic...oglądaj.
Przez jaki czas już nic nie gadali.Może zainteresowali się fabułą filmu? Jeżeli tak to muszę podziękować Violce.
-Chłopaki ,a wy gdzie?-złapałam za nadgarstek Federico ,żeby go zatrzymać
-Yyy....do łazienki-zadowolił się ze swojej odpowiedzi Leon
-Siadajcie-rozkazała im Violetta
-No ,ale-zaczął Fede
-Okej sami się o to prosiliście-westchnęła Violka
Taaak! Czas na plan B! Planowałyśmy to z Violą przez całą drogę do kina.
Ja pociągnęłam Federico na fotel.On był trochę zdziwiony.Leon jeszcze siedział ,więc Viola postanowiła szybko jakoś zareagować.Usiadła mu na kolana.Okej teraz to nawet mnie trochę zaskoczyło.Ja wzięłam na Fede nogi.I zostali uziemieni.Widziałam jak Leon próbuje powstrzymać szeroki uśmiech ,który stopniowo wkradał mu się na twarz.
piątek, 25 lipca 2014
piątek, 18 lipca 2014
Rozdział 5
Otworzyły się drzwi do domu.W wejściu stał Andres.Co on tu robi? Oby tego nie widział.
Andres włożył ręce do kieszeni i zaczął gwizdać i rozglądać się po domu.Wyciągnął jedną rękę z kieszeni zgasił światło w pomieszczeniu i szybko wybiegł.Głupek.
Wpatrywałam się w drzwi ,którymi wybiegł nasz przyjaciel.Nim się obejrzałam Fede pocałował
mnie.Chwila..co?! POCAŁOWAŁ MNIE!!!Nadal wpatrywałam się w drzwi.Przetwarzałem w głowie zdarzenie sprzed kilku sekund.Jejku to na prawdę się stało czy to tylko moja wyobraźnia dała o sobie znać?
mnie.Chwila..co?! POCAŁOWAŁ MNIE!!!Nadal wpatrywałam się w drzwi.Przetwarzałem w głowie zdarzenie sprzed kilku sekund.Jejku to na prawdę się stało czy to tylko moja wyobraźnia dała o sobie znać?
-Ludmi ,wszystko okej?-zapytał troskliwie
-Ta...tak-nie mogłam już powstrzymywać uśmiechu.I stało się...uśmiechałam się jak głupia od ucha do ucha.
Do domu wrócił Andres w towarzystwie Leona i Violki.
-Co wy robicie?-zapytał podejrzliwie Leon
Dopiero teraz zauważyłam ,że cały czas leżeliśmy na podłodze bardzo blisko siebie.Szybko od siebie odskoczyliśmy.
-Uuuuu.. co wy tu wyprawiacie?-Violka zaśmiała się robiąc dziwną minę
Ona chyba za dużo czasu spędza z Leonem.
-Nie wyobrażaj sobie za dużo-Fede popatrzył na brunetkę i postukał sobie palcem w czoło.Dziewczyna wzruszyła ramionami i zaśmiała się.
*Oczami Violetty*
Niech nawet nie próbuje przede mną coś ukryć.Wyciągnę to z niej za wszelką cenę.Tu musiało coś się wydarzyć naszym przybyciem.Tylko co?
-Violetta!
Po schodach zbiegła siostrzyczka Ludmiły.Wskoczyła mi w ramiona.Zakręciłam ja wokół mojej osi.Laura się zaśmiała swoim słodkim głosikiem.Odstawiłam ją na podłogę ,po czym dostałam od niej buziaka w policzek.Mówiłam już ,że ona jest strasznie słodka?
-Robię się zazdrosna-zaśmiała się Ludmiła podnosząc się z podłogi.Fede zrobił to samo.Rozsiedliśmy się w salonie.Do salonu wróciła mała podobizny Ludmi.W rączkach trzymała jakieś duże pudełko z grą.O ile się nie mylę to Twister.
-Zagracie ze mną?-dziewczynka zrobiła słodkie oczka
-Jeszcze pytasz!Uwielbiam tą grę!-Leon i Fede wrzasnęli obydwoje i rzucili się na Laurę.Rozłożyli grę na podłodze w salonie i graliśmy.To znaczy ta czwórka dzieci pod naszą opieką.
-Andres..lewa ręka na czerwony-zakręciła Ludmiła.Czekaliśmy ,aż nasz przyjaciel przełoży rękę.Nie powiem ,że to było tak chop-siup ,bo z pięć minut to mu się zeszło.
-Okej ,Viola teraz ty kręcisz-blondynka podała mi ''zegarek'' z kolorami
-Laura...lewa noga na zielony-uśmiechnęłam się i przyglądaliśmy się wszyscy jak dziewczynka przekłada swoją małą nóżkę.Zachwiała się ,ale na szczęście nie przewróciła się.Ja i Ludmi liczyliśmy na to ,że Laura wygra.Powoli kładła nogę na zielony.Niestety niechcący Leon dostał od małej w nogę.Upadł.A ,że był nad wszystkimi przygniótł wszystkich swoim ciałem.Najbardziej chyba na tym ucierpiała Laura.Leżała pod nimi wszystkimi.
-Boże..-Ludmi zakryła twarz rękoma nie chcąc na to patrzeć
-Laura nic ci nie jest?-wyciągnęłam ją spod chłopaków
-Lecicie na moją siostrę-zaśmiała się blondynka-Nie ładnie!-pogroziła im palcem na co ja się zaśmiałam
-Leon żyjesz?-dziewczynka podbiegła do niego i zaczęła go przytulić
-Zazdrosna?-szepnęła mi na ucho Ludmi wskazując wzrokiem na wtuloną dziewczynkę w Leona
-Co?!-powiedziałam na głos ,ale po chwili tego pożałowałam.
Wszyscy spojrzeli na mnie pytająco.
-Pić mi się chce-uratowała mnie Laura
-Dziękuję-wymsknęło mi się niechcący .Zatkałam szybko ręką buzie.
-Viola wracaj na ziemię-zaśmiał się Fede
-Idę po to picie ,a wy chcecie?-zwróciła się do nas blondynka
Pokiwaliśmy twierdząco głowami.Ludmiła poszła do kuchni ,a po chwili wróciła z colą i sześcioma szklankami.Nalała sobie i siostrze.Co oznaczało ,że my musimy sami się obsłużyć.Tak też zrobiliśmy.Siedzieliśmy z szklankami.Andres zaczął wymachiwać jedną ręką.Zdziwieni jego zachowaniem patrzyliśmy na niego.
-Andres co ty robisz?-w końcu usłyszałam jakieś mądre słowa z ust Leona
-Mucha tu lata-nie zwracała jakoś konkretnie na nas uwagi.Był zbyt wkręcony w swoje zajęcie.No i są skutki jego działań.Wytrącił Laurze picie z rączek i wylało się na dziewczynkę.Czy oni się dzisiaj na nią uwzięli? Najpierw mało co ją nie zmiażdżyli ,a teraz jest cała mokra.A przez kogo? Oczywiście przez duże dzieci.
-Chodź Laura ,przebierzemy cię-wzięłam mokra dziewczynkę na ręce
-Andres rusz się pomożemy Violce-Leon pociągną przyjaciela za koszulkę.Dawał jakieś dziwne znaki Fede.Dobrze wiem o co chodzi.Sama z Leonem od dawna próbujemy zeswatać naszą Fedemiłe.Tak nadaliśmy już im nazwę.
*Oczami Federico*
Zostaliśmy sami.Jak ja mam to powiedzieć? ,,Ludmi będziesz moją dziewczyną?''.Nie to jest zbyt banalne.A może.....
-Fede wracaj na ziemię-blondynka pomachała mi ręką przed twarzą ,tym samym wyrywając mnie z myśli
-Ludmiła nie wiem jak ci to powiedzieć..-zacząłem
Dziewczyna patrzyła na mnie wyczekująco.Jejku...pierwszy raz mam takiego ogromnego stresa.Czuję jakby od tego zależało moje dalsze życie.No i chyba tak jest...
-Fede wszystko okej? Cały czas uciekasz gdzieś z tond myślami-zapytała troskliwym głosem
-Jest taka jedna myśl ,która mnie dręczy-mówiłem niepewnie
-Mianowicie?-spojrzała na mnie pytająco
-Zostaniesz moj...
-Tak-przerwała mi z szerokim uśmiechem goszczącym na jej buźce
-Czekaj ,ale daj mi dokończyć-trochę się zacząłem bać tym ,że mnie niezrozumiała
-Tak ,zostanę twoją dziewczyną-wtuliła się we mnie
Czułem jak schodzi ze mnie ten cały stres.Kamień spadł mi z serca.Teraz cieszę się jak głupi.No co ja na to poradzę? Mam najwspanialszą dziewczynę na świecie.
*Oczami Violetty*
Niech nawet nie próbuje przede mną coś ukryć.Wyciągnę to z niej za wszelką cenę.Tu musiało coś się wydarzyć naszym przybyciem.Tylko co?
-Violetta!
Po schodach zbiegła siostrzyczka Ludmiły.Wskoczyła mi w ramiona.Zakręciłam ja wokół mojej osi.Laura się zaśmiała swoim słodkim głosikiem.Odstawiłam ją na podłogę ,po czym dostałam od niej buziaka w policzek.Mówiłam już ,że ona jest strasznie słodka?
-Robię się zazdrosna-zaśmiała się Ludmiła podnosząc się z podłogi.Fede zrobił to samo.Rozsiedliśmy się w salonie.Do salonu wróciła mała podobizny Ludmi.W rączkach trzymała jakieś duże pudełko z grą.O ile się nie mylę to Twister.
-Zagracie ze mną?-dziewczynka zrobiła słodkie oczka
-Jeszcze pytasz!Uwielbiam tą grę!-Leon i Fede wrzasnęli obydwoje i rzucili się na Laurę.Rozłożyli grę na podłodze w salonie i graliśmy.To znaczy ta czwórka dzieci pod naszą opieką.
-Andres..lewa ręka na czerwony-zakręciła Ludmiła.Czekaliśmy ,aż nasz przyjaciel przełoży rękę.Nie powiem ,że to było tak chop-siup ,bo z pięć minut to mu się zeszło.
-Okej ,Viola teraz ty kręcisz-blondynka podała mi ''zegarek'' z kolorami
-Laura...lewa noga na zielony-uśmiechnęłam się i przyglądaliśmy się wszyscy jak dziewczynka przekłada swoją małą nóżkę.Zachwiała się ,ale na szczęście nie przewróciła się.Ja i Ludmi liczyliśmy na to ,że Laura wygra.Powoli kładła nogę na zielony.Niestety niechcący Leon dostał od małej w nogę.Upadł.A ,że był nad wszystkimi przygniótł wszystkich swoim ciałem.Najbardziej chyba na tym ucierpiała Laura.Leżała pod nimi wszystkimi.
-Boże..-Ludmi zakryła twarz rękoma nie chcąc na to patrzeć
-Laura nic ci nie jest?-wyciągnęłam ją spod chłopaków
-Lecicie na moją siostrę-zaśmiała się blondynka-Nie ładnie!-pogroziła im palcem na co ja się zaśmiałam
-Leon żyjesz?-dziewczynka podbiegła do niego i zaczęła go przytulić
-Zazdrosna?-szepnęła mi na ucho Ludmi wskazując wzrokiem na wtuloną dziewczynkę w Leona
-Co?!-powiedziałam na głos ,ale po chwili tego pożałowałam.
Wszyscy spojrzeli na mnie pytająco.
-Pić mi się chce-uratowała mnie Laura
-Dziękuję-wymsknęło mi się niechcący .Zatkałam szybko ręką buzie.
-Viola wracaj na ziemię-zaśmiał się Fede
-Idę po to picie ,a wy chcecie?-zwróciła się do nas blondynka
Pokiwaliśmy twierdząco głowami.Ludmiła poszła do kuchni ,a po chwili wróciła z colą i sześcioma szklankami.Nalała sobie i siostrze.Co oznaczało ,że my musimy sami się obsłużyć.Tak też zrobiliśmy.Siedzieliśmy z szklankami.Andres zaczął wymachiwać jedną ręką.Zdziwieni jego zachowaniem patrzyliśmy na niego.
-Andres co ty robisz?-w końcu usłyszałam jakieś mądre słowa z ust Leona
-Mucha tu lata-nie zwracała jakoś konkretnie na nas uwagi.Był zbyt wkręcony w swoje zajęcie.No i są skutki jego działań.Wytrącił Laurze picie z rączek i wylało się na dziewczynkę.Czy oni się dzisiaj na nią uwzięli? Najpierw mało co ją nie zmiażdżyli ,a teraz jest cała mokra.A przez kogo? Oczywiście przez duże dzieci.
-Chodź Laura ,przebierzemy cię-wzięłam mokra dziewczynkę na ręce
-Andres rusz się pomożemy Violce-Leon pociągną przyjaciela za koszulkę.Dawał jakieś dziwne znaki Fede.Dobrze wiem o co chodzi.Sama z Leonem od dawna próbujemy zeswatać naszą Fedemiłe.Tak nadaliśmy już im nazwę.
*Oczami Federico*
Zostaliśmy sami.Jak ja mam to powiedzieć? ,,Ludmi będziesz moją dziewczyną?''.Nie to jest zbyt banalne.A może.....
-Fede wracaj na ziemię-blondynka pomachała mi ręką przed twarzą ,tym samym wyrywając mnie z myśli
-Ludmiła nie wiem jak ci to powiedzieć..-zacząłem
Dziewczyna patrzyła na mnie wyczekująco.Jejku...pierwszy raz mam takiego ogromnego stresa.Czuję jakby od tego zależało moje dalsze życie.No i chyba tak jest...
-Fede wszystko okej? Cały czas uciekasz gdzieś z tond myślami-zapytała troskliwym głosem
-Jest taka jedna myśl ,która mnie dręczy-mówiłem niepewnie
-Mianowicie?-spojrzała na mnie pytająco
-Zostaniesz moj...
-Tak-przerwała mi z szerokim uśmiechem goszczącym na jej buźce
-Czekaj ,ale daj mi dokończyć-trochę się zacząłem bać tym ,że mnie niezrozumiała
-Tak ,zostanę twoją dziewczyną-wtuliła się we mnie
Czułem jak schodzi ze mnie ten cały stres.Kamień spadł mi z serca.Teraz cieszę się jak głupi.No co ja na to poradzę? Mam najwspanialszą dziewczynę na świecie.
czwartek, 10 lipca 2014
Rozdział 4
*Oczami Federico*
Wyszedłem z domu o 16.Nie chce się spóźnić.Idealna dziewczyna nie może czekać.
Zapukałem do drzwi blondynki.Długo nie musiałem tam czekać.Otworzyła mi mama dziewczyny.
-Dzień dobry ,jest Ludmiła?-przywitałem się z kobietą
-Tak,tak jest-odpowiedziała-Proszę wejdź-zaprosiła mnie do środka
-Dziękuję-uśmiechnąłem się i zrobiłem to o co prosiła mnie mama Ludmiły
-Ty zapewne jesteś Federico ,tak?-zapytała ,gdy wchodziliśmy do salonu
-Tak.
-Ludmiła dużo mi o tobie opowiadała-na słowa kobiety szeroko się uśmiechnąłem-Podobno świetnie gotujesz?
-Nie przesadzał bym-zaśmiałem się
-Może kiedyś coś nam ugotujesz z Ludmiłą?-mama Ludmi była z tego pomysłu najwidoczniej bardzo zadowolona
-Mamo!
Z góry po schodach zbiegła blondynka.Wyglądała ślicznie.
*Oczami Fran*
Film się skończył.Po woli wychodziliśmy z ogromnej sali.Nie mogłam się w ogóle skupić na filmie.Z resztą Marco też.Co jest między Camilą i Brodwayem?
-Marco ,chodź!-pociągnęłam go za rękę
Szliśmy za naszymi przyjaciółmi.Chce się dowiedzieć co jest grane.Nawet jeżeli będę musiała ich śledzić.
-Fran daj spokój-zatrzymał się ciemnowłosy chłopak-Jak byliby razem to powiedzieliby nam o tym.
-Masz rację ,przepraszam-stanęłam na przeciwko chłopaka
-To co idziemy?-wyciągną w moją stronę rękę
-Ok.....chodź to jedyna szansa!
Znów pociągnęłam go za rękę.Cami i Brodway weszli do Resto.Teraz zobaczymy co nam powiedzą.
-Hej Cami ,co tam?-zapytałam siadając obok niej
-Yyy...co.....a nic-jąkała się
-Od kiedy jesteście razem?-poruszałam brwiami w górę i w dół
-Nie..co? My nie jesteśmy razem-obydwoje się bronili
-Cicho-odezwał się wreszcie Marco-Fran nie przeszkadzajmy naszym gołąbeczkom-chłopak pociągną mnie parę stolików dalej od nich.
*Oczami Federico*
Musieliśmy zrezygnować z kina ,ale nie żałuję.I tak spędzę ten czas z Ludmiłą.Nic do stracenia.Przy okazji poznam małą siostrzyczkę Ludmi.
-Fede obiecuję ,że następnym razem pójdziemy do kina-usłyszałem ciepły głos blondynki
-Ludmi nic się nie stało.Rozumiem.Masz młodszą siostrę i musisz się nią zająć pod nieobecność twoich rodziców-pocieszyłem ją
-Jesteś wspaniały!-przytuliłam mnie mocno.
Z kuchni wybiegła mała dziewczynka.Zobaczyła mnie i Ludmiłe jak się przytulamy.Z wrażenia upuściła misia z rączek.
-Zakochana para!Zakochana para!Zakochana para!-zaczęła skakać i śpiewać po całym salonie-A kto!? Ludmi i...i jak ty masz na imię?-lekko się skrzywiła
Odsunęliśmy się od siebie i zaśmialiśmy z dziewczynki.
-Federico ,a ty?-przykucnąłem koło dziewczynki
-Laura-pogładziła moje włosy ,zaśmiałem się-Ale masz fajne włosy-wpatrywała się w mój czubek głowy jak zaczarowana
-Dziękuję..?-zaśmiałem się
-A właśnie!-podniosła jeden paluszek do góry i znowu zaczęła skakać i śpiewać-Zakochana para!Zakochana para! A kto?! Ludmi i Fedzio!
-Masz fajną siostrę ,wiesz?-podniosłem się i spojrzałem rozbawiony na Ludmi
-Tak ,wiem.Czasem myślę ,że mam w domu małego Andresa-zaśmiała się wskazując wzrokiem na Laurę
-Wiesz Andres nie przebije Laury-śmialiśmy się z naszego przyjaciela i jej małej siostrzyczki
*19:00*
-Jestem głoodna-wybełkotała Laura
-A na co masz ochotę?-Ludmi posłała swojemu osobistemu Andresowi szeroki uśmiech
-Kanapkę-pięcioletnia dziewczynka pokazała swoje białe ząbki
-Okej w takim razie zaczekaj tu chwilkę-blondynka zaczęła się kierować do kuchni
-Nie ,czekaj ja się tym zajmę-poszedłem za blondynką nie czekając na odpowiedź
-Nie ja się tym zajmę!
Jak najszybciej potrafiliśmy robiliśmy kanapki dla dziewczynki.Pobiegliśmy do salonu i postawiliśmy dwa talerzyki na białym stoliku.Dziewczynka spojrzała na nas pytająco.My tylko wzruszyliśmy obojętnie ramionami.
-Moja lepsza ,prawda?-zapytałem dziewczynki
-Nawet jeszcze nie spróbowałam-sięgnęła po kanapkę
-Nie moja lepsza-wtrąciła Ludmi
-Nie bo moja!
Laura wstała na kanapie i złapała za dość sporą poduszkę.Nie zwracaliśmy na to uwagi tylko kłóciliśmy się o to która kanapka jest lepsza.Po chwili oboje dostaliśmy po głowie poduszką.Upadliśmy na podłogę i zaczęliśmy się śmiać jak nie normalni.
-Normalnie ,gorzej jak dzieci!
Laura opuściła salon z grymasem na twarzy.
-Ale ta mała ma humorki-mówiłem przez śmiech
Zbliżyłem się do blondynki.Małej nie było.Módlmy się ,żeby nikt nam teraz nie przeszkodził.Nasze twarze dzieliły już tylko kilka milimetrów.Gdy miało się to już stać.Otworzyły się drzwi do domu....
Od Autora:
Tym razem rozdział jest wcześniej niż zwykle :)
Wyszedłem z domu o 16.Nie chce się spóźnić.Idealna dziewczyna nie może czekać.
Zapukałem do drzwi blondynki.Długo nie musiałem tam czekać.Otworzyła mi mama dziewczyny.
-Dzień dobry ,jest Ludmiła?-przywitałem się z kobietą
-Tak,tak jest-odpowiedziała-Proszę wejdź-zaprosiła mnie do środka
-Dziękuję-uśmiechnąłem się i zrobiłem to o co prosiła mnie mama Ludmiły
-Ty zapewne jesteś Federico ,tak?-zapytała ,gdy wchodziliśmy do salonu
-Tak.
-Ludmiła dużo mi o tobie opowiadała-na słowa kobiety szeroko się uśmiechnąłem-Podobno świetnie gotujesz?
-Nie przesadzał bym-zaśmiałem się
-Może kiedyś coś nam ugotujesz z Ludmiłą?-mama Ludmi była z tego pomysłu najwidoczniej bardzo zadowolona
-Mamo!
Z góry po schodach zbiegła blondynka.Wyglądała ślicznie.
*Oczami Fran*
Film się skończył.Po woli wychodziliśmy z ogromnej sali.Nie mogłam się w ogóle skupić na filmie.Z resztą Marco też.Co jest między Camilą i Brodwayem?
-Marco ,chodź!-pociągnęłam go za rękę
Szliśmy za naszymi przyjaciółmi.Chce się dowiedzieć co jest grane.Nawet jeżeli będę musiała ich śledzić.
-Fran daj spokój-zatrzymał się ciemnowłosy chłopak-Jak byliby razem to powiedzieliby nam o tym.
-Masz rację ,przepraszam-stanęłam na przeciwko chłopaka
-To co idziemy?-wyciągną w moją stronę rękę
-Ok.....chodź to jedyna szansa!
Znów pociągnęłam go za rękę.Cami i Brodway weszli do Resto.Teraz zobaczymy co nam powiedzą.
-Hej Cami ,co tam?-zapytałam siadając obok niej
-Yyy...co.....a nic-jąkała się
-Od kiedy jesteście razem?-poruszałam brwiami w górę i w dół
-Nie..co? My nie jesteśmy razem-obydwoje się bronili
-Cicho-odezwał się wreszcie Marco-Fran nie przeszkadzajmy naszym gołąbeczkom-chłopak pociągną mnie parę stolików dalej od nich.
*Oczami Federico*
Musieliśmy zrezygnować z kina ,ale nie żałuję.I tak spędzę ten czas z Ludmiłą.Nic do stracenia.Przy okazji poznam małą siostrzyczkę Ludmi.
-Fede obiecuję ,że następnym razem pójdziemy do kina-usłyszałem ciepły głos blondynki
-Ludmi nic się nie stało.Rozumiem.Masz młodszą siostrę i musisz się nią zająć pod nieobecność twoich rodziców-pocieszyłem ją
-Jesteś wspaniały!-przytuliłam mnie mocno.
Z kuchni wybiegła mała dziewczynka.Zobaczyła mnie i Ludmiłe jak się przytulamy.Z wrażenia upuściła misia z rączek.
-Zakochana para!Zakochana para!Zakochana para!-zaczęła skakać i śpiewać po całym salonie-A kto!? Ludmi i...i jak ty masz na imię?-lekko się skrzywiła
Odsunęliśmy się od siebie i zaśmialiśmy z dziewczynki.
-Federico ,a ty?-przykucnąłem koło dziewczynki
-Laura-pogładziła moje włosy ,zaśmiałem się-Ale masz fajne włosy-wpatrywała się w mój czubek głowy jak zaczarowana
-Dziękuję..?-zaśmiałem się
-A właśnie!-podniosła jeden paluszek do góry i znowu zaczęła skakać i śpiewać-Zakochana para!Zakochana para! A kto?! Ludmi i Fedzio!
-Masz fajną siostrę ,wiesz?-podniosłem się i spojrzałem rozbawiony na Ludmi
-Tak ,wiem.Czasem myślę ,że mam w domu małego Andresa-zaśmiała się wskazując wzrokiem na Laurę
-Wiesz Andres nie przebije Laury-śmialiśmy się z naszego przyjaciela i jej małej siostrzyczki
*19:00*
-Jestem głoodna-wybełkotała Laura
-A na co masz ochotę?-Ludmi posłała swojemu osobistemu Andresowi szeroki uśmiech
-Kanapkę-pięcioletnia dziewczynka pokazała swoje białe ząbki
-Okej w takim razie zaczekaj tu chwilkę-blondynka zaczęła się kierować do kuchni
-Nie ,czekaj ja się tym zajmę-poszedłem za blondynką nie czekając na odpowiedź
-Nie ja się tym zajmę!
Jak najszybciej potrafiliśmy robiliśmy kanapki dla dziewczynki.Pobiegliśmy do salonu i postawiliśmy dwa talerzyki na białym stoliku.Dziewczynka spojrzała na nas pytająco.My tylko wzruszyliśmy obojętnie ramionami.
-Moja lepsza ,prawda?-zapytałem dziewczynki
-Nawet jeszcze nie spróbowałam-sięgnęła po kanapkę
-Nie moja lepsza-wtrąciła Ludmi
-Nie bo moja!
Laura wstała na kanapie i złapała za dość sporą poduszkę.Nie zwracaliśmy na to uwagi tylko kłóciliśmy się o to która kanapka jest lepsza.Po chwili oboje dostaliśmy po głowie poduszką.Upadliśmy na podłogę i zaczęliśmy się śmiać jak nie normalni.
-Normalnie ,gorzej jak dzieci!
Laura opuściła salon z grymasem na twarzy.
-Ale ta mała ma humorki-mówiłem przez śmiech
Zbliżyłem się do blondynki.Małej nie było.Módlmy się ,żeby nikt nam teraz nie przeszkodził.Nasze twarze dzieliły już tylko kilka milimetrów.Gdy miało się to już stać.Otworzyły się drzwi do domu....
Od Autora:
Tym razem rozdział jest wcześniej niż zwykle :)
sobota, 28 czerwca 2014
Rozdział 3
* Oczami Violetta *
Siedzieliśmy w resto . Leon dostał sms'a od nieznajomej mi dziewczyny.Niestety musi iść na tor.Brunet opowiadał mi już coś kiedyś o tej dziewczynie.O ile się nie mylę to Lara ,najlepsza jego przyjaciółka z dzieciństwa.Andres poszedł z Leonem . Luca zawołał Fran , żeby mu pomogła przy obsłudze klientów , więc zostaliśmy we troje ja , Fede i Ludmi .
- To ja już idę -wstałam od stolika - Obiecałam Cami ,że pomogę jej w choreografii na zajęcia z Gregorio - uśmiechnęłam się podstępnie
-Nie,nie,nie,nie!-krzyknęli równocześnie robiąc dziwne gesty rękami , a klienci w resto patrzyli na nas ze zdziwieniem .
* Oczami Leona *
Kiedy dotarłem na tor Lara spytała z uśmiechem
- Co tak długo ?
- Andres zobaczył psa i musieliśmy się chować za krzakami .- odpowiedziałem
- To był duży pies - Andres dodał .
- Dobra nieważne , naprawiłam hamulce więc możesz już jechać - powiedziała Lara .
-Ok - poszedłem po mój motor .
*Oczami Federico*
Z Ludmi poszliśmy na spacer po parku , nastąpiła cisza w końcu ja się zapytałam
- Idziemy dzisiaj do kina ?
- Dobra a na co ? - spytała z uśmiechem na twarzy
- Nie wiem ty wybierz - odpowiedziałem
- Ok ja pójdę do domu i się przygotuje to koło kina o 17:00 - uśmiechnęła się
-Odprowadzę cię - powiedziałem po czym poszliśmy
Gdy już ją odprowadziłem poszedłem do domu w kuchni była Viola , która mnie spytała
- Gdzie Ludmiła ?
- W domu , ale mamy się spotkać o 17 : 00 w kinie - powiedziałem
- Randka ? - zapytała
- Nie zwykłe spotkanie przyjaciół - odpowiedziałem
- To na to " spotkanie przyjaciół " trzeba cię jakoś przygotować -wzięła mnie za rękę i pociągnęła do ...
- Viola !- krzyknąłem
*Oczami Fran*
Umówiłam się z Marco w parku.Mamy iść do kina ,a potem na kręgle.Zapowiada się fajne popołudnie.
Usiadłam na ławkę i czekałam na ciemnowłosego chłopaka
-Już jestem-usiadł obok mnie-Długo czekasz?
-Nie ,dopiero co przyszłam-uśmiechnęłam się pokazując swoje białe ząbki
-To co idziemy?
Marco ujął moją dłoń i wstał.Zrobiłam to samo.Szliśmy wolnym krokiem w stronę kina.Nasz film zaczyna się dopiero za pół godziny ,więc mamy jeszcze trochę czasu.
Od Autora:
Sorry ,że takie krótkie.Dzisiaj zaczęłyśmy dopiero pracować nad tym rozdziałem.
Wszystko było pisane spontanicznie....wybaczcie błędy xD
Siedzieliśmy w resto . Leon dostał sms'a od nieznajomej mi dziewczyny.Niestety musi iść na tor.Brunet opowiadał mi już coś kiedyś o tej dziewczynie.O ile się nie mylę to Lara ,najlepsza jego przyjaciółka z dzieciństwa.Andres poszedł z Leonem . Luca zawołał Fran , żeby mu pomogła przy obsłudze klientów , więc zostaliśmy we troje ja , Fede i Ludmi .
- To ja już idę -wstałam od stolika - Obiecałam Cami ,że pomogę jej w choreografii na zajęcia z Gregorio - uśmiechnęłam się podstępnie
-Nie,nie,nie,nie!-krzyknęli równocześnie robiąc dziwne gesty rękami , a klienci w resto patrzyli na nas ze zdziwieniem .
* Oczami Leona *
Kiedy dotarłem na tor Lara spytała z uśmiechem
- Co tak długo ?
- Andres zobaczył psa i musieliśmy się chować za krzakami .- odpowiedziałem
- To był duży pies - Andres dodał .
- Dobra nieważne , naprawiłam hamulce więc możesz już jechać - powiedziała Lara .
-Ok - poszedłem po mój motor .
*Oczami Federico*
Z Ludmi poszliśmy na spacer po parku , nastąpiła cisza w końcu ja się zapytałam
- Idziemy dzisiaj do kina ?
- Dobra a na co ? - spytała z uśmiechem na twarzy
- Nie wiem ty wybierz - odpowiedziałem
- Ok ja pójdę do domu i się przygotuje to koło kina o 17:00 - uśmiechnęła się
-Odprowadzę cię - powiedziałem po czym poszliśmy
Gdy już ją odprowadziłem poszedłem do domu w kuchni była Viola , która mnie spytała
- Gdzie Ludmiła ?
- W domu , ale mamy się spotkać o 17 : 00 w kinie - powiedziałem
- Randka ? - zapytała
- Nie zwykłe spotkanie przyjaciół - odpowiedziałem
- To na to " spotkanie przyjaciół " trzeba cię jakoś przygotować -wzięła mnie za rękę i pociągnęła do ...
- Viola !- krzyknąłem
*Oczami Fran*
Umówiłam się z Marco w parku.Mamy iść do kina ,a potem na kręgle.Zapowiada się fajne popołudnie.
Usiadłam na ławkę i czekałam na ciemnowłosego chłopaka
-Już jestem-usiadł obok mnie-Długo czekasz?
-Nie ,dopiero co przyszłam-uśmiechnęłam się pokazując swoje białe ząbki
-To co idziemy?
Marco ujął moją dłoń i wstał.Zrobiłam to samo.Szliśmy wolnym krokiem w stronę kina.Nasz film zaczyna się dopiero za pół godziny ,więc mamy jeszcze trochę czasu.
Od Autora:
Sorry ,że takie krótkie.Dzisiaj zaczęłyśmy dopiero pracować nad tym rozdziałem.
Wszystko było pisane spontanicznie....wybaczcie błędy xD
Rozdział 2
*Oczami Violetty *
Już od godziny jeździmy po ulicach Buenos Aires . Chwile później usłyszałam otwieranie drzwi od samochodu , chyba się rozdzieliliśmy , ponieważ już nie słyszałam Ludmi . Za mną szedł jeden z napastników zatrzymaliśmy się i usiedliśmy na ławce spytałam się :
- Ej dlaczego się zatrzymaliśmy ? - nic nie odpowiedział , po chwili dodałam - Gdzie jest Ludmiła?-zapytała z przerażeniem w głosie.Niestety nie uzyskałam odpowiedzi. Poczułam jego dotyk na ramieniu , po czym mnie pocałował !!! Niewiedziałam co zrobić dlatego odepchnęłam go i udawałam , że nic się nie stało . Wziął mnie za rękę i wróciliśmy do samochodu tak mi się wydaje , bo słyszałam głos Ludmi i usłyszałam głos coś tam samochodu .
Rano obudziłam się w swoim wygodnym łóżku obok dziewczyn .Zeszłam z nimi na duł zrobić sobie śniadanie , okazało się że Fede z chłopakami już w stali . Gdy już jedliśmy Ludmi i ja powiedziałyśmy w tym samym czasie
- Śniło mi się coś dziwnego - spojrzałyśmy się na siebie i znowu powiedziałyśmy - Porwali nas !!
A chłopaki zaczeli się śmiać wiedziałyśmy , że mają coś z tym wspólnego . Ale co ? Ludmi zaczęła
- Chłopaki o co chodzi ?!
- O nic too....idziemy?Maxi na nas czeka-Fede wstał po woli od stołu
-My się umówiłyśmy z Maxim!-wydarła się Viola z pełną buzią jedzenia.Fede i Viola zaczęli się kłócić.Farco i Fran ignorowali to.W sumie tak jak ja.Anders uważnie im się przyglądał.
-Kobieto zamilknij!-wrzasną przerażony Andres i wylał ze strachu na siebie szklankę pełna soku
*Oczami Federico*
Spojrzałem na drzwi ,potem na Violke ,a potem znowu na drzwi.Biegłem w ich stronę ,a tuż za mną brunetka.Dorwaliśmy się do klamki.Wybiegliśmy z domu i jak najszybciej biegliśmy do Resto.Wbiegliśmy do kawiarenki i zatrzymaliśmy się w wejściu.Maxi nas zauważył i pomachał do nas uśmiechając się.Spojrzałem na Viole ,a ona na mnie.
- Ludzie !! - krzyknęliśmy w ty samym czasie
Klienci Resto spojrzeli na nas z miną typu WTF.Ponownie dzisiejszego dnia ścigaliśmy się tym razem do domu. Przed domem spotkaliśmy wkurzonych przyjaciół , którzy nie mogli wyjść z domu , ponieważ nie daliśmy im kluczy do domu , a też nie mogli zostawić domu otwartego .
-Kto wygrał maraton?-zdał pytanie Andres na jego poziomie
-Ja!-krzyknęliśmy w tym samym czasie.Nie wiem który raz dzisiaj mówiliśm w tym samym czsie.Kto by to zliczył?...
- Dobra jak już jesteście idę po torebkę -przerwała Ludmiła. Wszyscy poszliśmy na górę po cichu za Ludmiłą.Violka i Leon cały czas szeptali coś między sobą.Podeszliśmy pod jednych z drzwi na piętrze.Leon mnie wepchnął do środka ,a Violetta szybkim ruchem zamknęła drzwi na klucz.Stukałem ręką w brązowe drzwi i krzyczałem ,żeby je otworzyli.Zrezygnowany odwróciłem się w stronę blondynki.
-To nieźle nas załatwili-zaśmiałem się
-No..coś myślę ,że trochę tu posiedzimy-westchnęła dziewczyna
Spędziliśmy już około dwie godziny tylko w swoim towarzystwie.Rozmawialiśmy praktycznie o wszystkim co nam ślina na język przyniosła.Było śmiesznie...ale jestem już głodny.
Podszedłem do drzwi.Wpadłem na genialny pomysł.Zacząłem szperać na biurku Violki.Szukałem czegoś czym mógłbym to znaczy moglibyśmy otworzyć te przeklęte drzwi.
-Fede dobrze się czujesz?-blondynka patrzyła na mnie jak na jakiegoś dziwaka.Dobra ,przyznam to musiało dziwnie wyglądać ,gdy jak głupi przewracałem rzeczy na białym biurku szalonej brunetki.
-A co martwisz się o mnie?-w końcu odpowiedziałem na pytanie mojej towarzyszki-Chodź ,spróbujemy otworzyć te drzwi.
Włożyłem wsuwkę do malutkiej szparki w drzwiach.Zwinnym ruchem przekręciłem zamek.Udało się!Ludmiła przybiła mi piątkę i z wielkimi uśmiechami zeszliśmy do salonu ,w którym przesiadują nasi przyjaciele zadowoleni ze swojego niecnego planu.
-Jak w z tamtąd wyszliśmy-zdziwił się na nasz widok Leon
-To jest Fede ,tego nie ogarniesz-wypalił Andres
Od Autora:
Sorry ,ale się nie wyrobiliśmy ,dlatego rozdział jest dzisiaj :)
Kolejny dodamy w ten piątek
Już od godziny jeździmy po ulicach Buenos Aires . Chwile później usłyszałam otwieranie drzwi od samochodu , chyba się rozdzieliliśmy , ponieważ już nie słyszałam Ludmi . Za mną szedł jeden z napastników zatrzymaliśmy się i usiedliśmy na ławce spytałam się :
- Ej dlaczego się zatrzymaliśmy ? - nic nie odpowiedział , po chwili dodałam - Gdzie jest Ludmiła?-zapytała z przerażeniem w głosie.Niestety nie uzyskałam odpowiedzi. Poczułam jego dotyk na ramieniu , po czym mnie pocałował !!! Niewiedziałam co zrobić dlatego odepchnęłam go i udawałam , że nic się nie stało . Wziął mnie za rękę i wróciliśmy do samochodu tak mi się wydaje , bo słyszałam głos Ludmi i usłyszałam głos coś tam samochodu .
Rano obudziłam się w swoim wygodnym łóżku obok dziewczyn .Zeszłam z nimi na duł zrobić sobie śniadanie , okazało się że Fede z chłopakami już w stali . Gdy już jedliśmy Ludmi i ja powiedziałyśmy w tym samym czasie
- Śniło mi się coś dziwnego - spojrzałyśmy się na siebie i znowu powiedziałyśmy - Porwali nas !!
A chłopaki zaczeli się śmiać wiedziałyśmy , że mają coś z tym wspólnego . Ale co ? Ludmi zaczęła
- Chłopaki o co chodzi ?!
- O nic too....idziemy?Maxi na nas czeka-Fede wstał po woli od stołu
-My się umówiłyśmy z Maxim!-wydarła się Viola z pełną buzią jedzenia.Fede i Viola zaczęli się kłócić.Farco i Fran ignorowali to.W sumie tak jak ja.Anders uważnie im się przyglądał.
-Kobieto zamilknij!-wrzasną przerażony Andres i wylał ze strachu na siebie szklankę pełna soku
*Oczami Federico*
Spojrzałem na drzwi ,potem na Violke ,a potem znowu na drzwi.Biegłem w ich stronę ,a tuż za mną brunetka.Dorwaliśmy się do klamki.Wybiegliśmy z domu i jak najszybciej biegliśmy do Resto.Wbiegliśmy do kawiarenki i zatrzymaliśmy się w wejściu.Maxi nas zauważył i pomachał do nas uśmiechając się.Spojrzałem na Viole ,a ona na mnie.
- Ludzie !! - krzyknęliśmy w ty samym czasie
Klienci Resto spojrzeli na nas z miną typu WTF.Ponownie dzisiejszego dnia ścigaliśmy się tym razem do domu. Przed domem spotkaliśmy wkurzonych przyjaciół , którzy nie mogli wyjść z domu , ponieważ nie daliśmy im kluczy do domu , a też nie mogli zostawić domu otwartego .
-Kto wygrał maraton?-zdał pytanie Andres na jego poziomie
-Ja!-krzyknęliśmy w tym samym czasie.Nie wiem który raz dzisiaj mówiliśm w tym samym czsie.Kto by to zliczył?...
- Dobra jak już jesteście idę po torebkę -przerwała Ludmiła. Wszyscy poszliśmy na górę po cichu za Ludmiłą.Violka i Leon cały czas szeptali coś między sobą.Podeszliśmy pod jednych z drzwi na piętrze.Leon mnie wepchnął do środka ,a Violetta szybkim ruchem zamknęła drzwi na klucz.Stukałem ręką w brązowe drzwi i krzyczałem ,żeby je otworzyli.Zrezygnowany odwróciłem się w stronę blondynki.
-To nieźle nas załatwili-zaśmiałem się
-No..coś myślę ,że trochę tu posiedzimy-westchnęła dziewczyna
Spędziliśmy już około dwie godziny tylko w swoim towarzystwie.Rozmawialiśmy praktycznie o wszystkim co nam ślina na język przyniosła.Było śmiesznie...ale jestem już głodny.
Podszedłem do drzwi.Wpadłem na genialny pomysł.Zacząłem szperać na biurku Violki.Szukałem czegoś czym mógłbym to znaczy moglibyśmy otworzyć te przeklęte drzwi.
-Fede dobrze się czujesz?-blondynka patrzyła na mnie jak na jakiegoś dziwaka.Dobra ,przyznam to musiało dziwnie wyglądać ,gdy jak głupi przewracałem rzeczy na białym biurku szalonej brunetki.
-A co martwisz się o mnie?-w końcu odpowiedziałem na pytanie mojej towarzyszki-Chodź ,spróbujemy otworzyć te drzwi.
Włożyłem wsuwkę do malutkiej szparki w drzwiach.Zwinnym ruchem przekręciłem zamek.Udało się!Ludmiła przybiła mi piątkę i z wielkimi uśmiechami zeszliśmy do salonu ,w którym przesiadują nasi przyjaciele zadowoleni ze swojego niecnego planu.
-Jak w z tamtąd wyszliśmy-zdziwił się na nasz widok Leon
-To jest Fede ,tego nie ogarniesz-wypalił Andres
Od Autora:
Sorry ,ale się nie wyrobiliśmy ,dlatego rozdział jest dzisiaj :)
Kolejny dodamy w ten piątek
piątek, 20 czerwca 2014
Rozdział 1
*Oczmi Violetty*
Wreszcie wracam z wakacji!Bardzo stęskniłam się za przyjaciółmi.Już nie długo ich zobaczę.Po upływie prawie miesiąca czasu w końcu wracam do Buenos Aires.Byłam w trzech krajach ,ale najbardziej spodobała mi się Francja.Spotkaliśmy tam Angie.Było bardzo wesoło.Ciocia pokazała nam jak wygląda jej nowa praca.Poznałam również nie jakiego Diego.Był tam na wymianie uczniów z Hiszpanii. Ludmi i Fran będą czekać na mnie na lotnisku , reszta naszej paczki nie dała rade przyjść..........dlaczego?..nie wiem.
Tata poszedł odebrać nasze walizki z taśmy.Czekam na dziewczyny.Miały już tu być!...o chyba je widzę!..tak ,to one!Szybko pobiegłam w ich stronę i się na nie rzuciłam.
-Ej ,bo nas udusisz-zaśmiała się blondynka
-Ale ja się za wami tak stęskniłam-powiedziałam po czym się od nich odkleiłam z wielkim uśmiechem na twarzy
-Tak?Na pewno?Za nami ,a nie za Leonem?-Fran szturchnęła mnie lekko w ramie
Zalałam się rumieńcami i spuściłam głowę w duł.Ludmiła zaśmiała się z mojego zachowania ,po czym chwyciła rączkę od mojej walizki i ruszyłyśmy w stronę samochodu Ramallo.Dziewczyny namawiały mnie na odwiedzenie Resto. Po krótkim namyśle zgodziłam się. Ramallo zaproponował nam , że nas podwiezie.
Gdy dotarłyśmy na miejsce nikogo nie było , kilka sekund później wszyscy wyskoczyli ze swoich ukryć i krzyknęli ,, Niespodzianka !!" . Na początku chciałam uciec , ale zorientowałam się , że to moi przyjaciele: Maxi , Cami , Marco , Naty , Lena , Luka , Fede , Andres i oczywiście Leon a koło niego jakaś obca dziewczyna .
Leon podszedł do mnie i zaprosił mnie do tańca . Fran ,Ludmi i Cami lekko popchnęły mnie w jego strone po czym się oddaliły . A ja stałam tam sama z Leonem , kiedy nagle przybiegł do mnie żeby mi powiedzieć , że Rock Bones przyjechali i chcą ze mną zaśpiewać . Nic nie powiedziałam , wziełam Leona za ręke i szybko pobiegłam na scene poprosiłam , żeby Leon z nami zaśpiewał oczywiście się zgodzili i razem zaśpiewaliśmy .
Po piosence dostałam smsa od Angie , żebyśmy przyszli do studia .Kiedy tam dotarliśmy Antonio powiedział
- Mam dla was niespodzianke ...Konkurs !! Do wygrania wyjazd do Barcelony . W grupach macie stworzyć Choreografie ,napisać piosenke (...) grupy będą wywieszone na drzwiach od sali muzycznej to tyle !.Okazało się , że jestem w grupie z : Fede, Ludmi, Fran i ... Leonem !!
*Oczami Ludmiły*
Po dowiedzeniu się z kim jestem w grupie poszłam na ławke siedziałam tam . Podszedł i usiadł obok mnie Fede.
-Kiedy zaczynamy ćwiczyć , bo jesteśmy razem w grupie
-Tak , wiem. Choćmy uzgodnić z resztą naszej grupy - pociągnełam go za ręke w stronę
przyjaciół
-To kiedy pierwsza próba?-zapytał wesoło Fede
-Czytasz nam w myślach-zaśmiała się Fran
-To dzisiaj po zajęciach?-odpowiedziałam
Wszyscy się zgodzili .

Jesteśmy już na próbie od pół godziny.Nic nie wymyśleliśmy.
- Może coś takiego - Vilu pokazała nam ganialny krok taneczny do naszej choreografii
- Tak , to jest całkiem niezłe wykorzystamy to - powiedziała Fran .Każdy zaproponował jakieś kroki taneczne, złączyliśmy to razem i już mieliśmy połowe układ. Po próbie Violetta i Fran podeszły do mnie i zapytały się :
-Możesz dziś nocować u Vilu ? - zapytała Fran
- Jasne - odpowiedziałam z uśmiechem .
- Nie ma mojego taty , więc będziemy miały cały dom dla siebie - powiedziała Violetta
- A ktoś jeszcze będzie bez nas - spytałm mieją nadzieje , że Fede też będzie .
- Tak , chyba Fede będzie .- odpowiedziała Vilu
Lekko się uśmiechnełam po czym Fran powiedziała
- Uuuuu Ludmiła .
We trzy zaśmiałyśmy się i poszłyśmy do domu Violetty .
Gdy już dotarłyśmy do Violetty było około 20 , poniewarz zaszliśmy do resto i kupić sobie popkorn i cole .
Weszłyśmy do domu a tam : Andres ,Leon i Marco wszyscy przyszli do Fede . Wszyscy postanowiliśmy obejrzeć jakiś horror .
*Oczami Violetty*
Gdy ogldaliśmy siedziałam obok Leona , Wystraszyłam się i go przez przypadek przytuliłam ! Leon uśmiechnoł się i objął mnie ramieniem.Po horrorze chłopaki poszli do pokoju Fede , a ja z dziewczynami poszłam do mojego pokoju . Po domu rozległ się dzwonek do dzwi . Zeszłm z Ludmi sprawdzić kto to.Otworzyliśmy je ,ale nikogo nie było.Ktoś zaszedł nas od tyłu i mocno chwycił.Twarzy nie było widać ,bo napastnicy byli w kominiarka. Głośno krzyczałyśmy i wołałyśmy chłopaków ,ale bez sktku . Nie wiedziałyśmy gdzie jesteśmy , dopiero gdy usłyszałyśmy dźwięk odpalania silniku samochodu .
Od Autora:
Kolejny rozdział będzie 27.06 :)
Wreszcie wracam z wakacji!Bardzo stęskniłam się za przyjaciółmi.Już nie długo ich zobaczę.Po upływie prawie miesiąca czasu w końcu wracam do Buenos Aires.Byłam w trzech krajach ,ale najbardziej spodobała mi się Francja.Spotkaliśmy tam Angie.Było bardzo wesoło.Ciocia pokazała nam jak wygląda jej nowa praca.Poznałam również nie jakiego Diego.Był tam na wymianie uczniów z Hiszpanii. Ludmi i Fran będą czekać na mnie na lotnisku , reszta naszej paczki nie dała rade przyjść..........dlaczego?..nie wiem.
Tata poszedł odebrać nasze walizki z taśmy.Czekam na dziewczyny.Miały już tu być!...o chyba je widzę!..tak ,to one!Szybko pobiegłam w ich stronę i się na nie rzuciłam.
-Ej ,bo nas udusisz-zaśmiała się blondynka
-Ale ja się za wami tak stęskniłam-powiedziałam po czym się od nich odkleiłam z wielkim uśmiechem na twarzy
-Tak?Na pewno?Za nami ,a nie za Leonem?-Fran szturchnęła mnie lekko w ramie
Zalałam się rumieńcami i spuściłam głowę w duł.Ludmiła zaśmiała się z mojego zachowania ,po czym chwyciła rączkę od mojej walizki i ruszyłyśmy w stronę samochodu Ramallo.Dziewczyny namawiały mnie na odwiedzenie Resto. Po krótkim namyśle zgodziłam się. Ramallo zaproponował nam , że nas podwiezie.
Gdy dotarłyśmy na miejsce nikogo nie było , kilka sekund później wszyscy wyskoczyli ze swoich ukryć i krzyknęli ,, Niespodzianka !!" . Na początku chciałam uciec , ale zorientowałam się , że to moi przyjaciele: Maxi , Cami , Marco , Naty , Lena , Luka , Fede , Andres i oczywiście Leon a koło niego jakaś obca dziewczyna .
Leon podszedł do mnie i zaprosił mnie do tańca . Fran ,Ludmi i Cami lekko popchnęły mnie w jego strone po czym się oddaliły . A ja stałam tam sama z Leonem , kiedy nagle przybiegł do mnie żeby mi powiedzieć , że Rock Bones przyjechali i chcą ze mną zaśpiewać . Nic nie powiedziałam , wziełam Leona za ręke i szybko pobiegłam na scene poprosiłam , żeby Leon z nami zaśpiewał oczywiście się zgodzili i razem zaśpiewaliśmy .
Po piosence dostałam smsa od Angie , żebyśmy przyszli do studia .Kiedy tam dotarliśmy Antonio powiedział
- Mam dla was niespodzianke ...Konkurs !! Do wygrania wyjazd do Barcelony . W grupach macie stworzyć Choreografie ,napisać piosenke (...) grupy będą wywieszone na drzwiach od sali muzycznej to tyle !.Okazało się , że jestem w grupie z : Fede, Ludmi, Fran i ... Leonem !!
*Oczami Ludmiły*
Po dowiedzeniu się z kim jestem w grupie poszłam na ławke siedziałam tam . Podszedł i usiadł obok mnie Fede.
-Kiedy zaczynamy ćwiczyć , bo jesteśmy razem w grupie
-Tak , wiem. Choćmy uzgodnić z resztą naszej grupy - pociągnełam go za ręke w stronę
przyjaciół
-To kiedy pierwsza próba?-zapytał wesoło Fede
-Czytasz nam w myślach-zaśmiała się Fran
-To dzisiaj po zajęciach?-odpowiedziałam
Wszyscy się zgodzili .

Jesteśmy już na próbie od pół godziny.Nic nie wymyśleliśmy.
- Może coś takiego - Vilu pokazała nam ganialny krok taneczny do naszej choreografii
- Tak , to jest całkiem niezłe wykorzystamy to - powiedziała Fran .Każdy zaproponował jakieś kroki taneczne, złączyliśmy to razem i już mieliśmy połowe układ. Po próbie Violetta i Fran podeszły do mnie i zapytały się :
-Możesz dziś nocować u Vilu ? - zapytała Fran
- Jasne - odpowiedziałam z uśmiechem .
- Nie ma mojego taty , więc będziemy miały cały dom dla siebie - powiedziała Violetta
- A ktoś jeszcze będzie bez nas - spytałm mieją nadzieje , że Fede też będzie .
- Tak , chyba Fede będzie .- odpowiedziała Vilu
Lekko się uśmiechnełam po czym Fran powiedziała
- Uuuuu Ludmiła .
We trzy zaśmiałyśmy się i poszłyśmy do domu Violetty .
Gdy już dotarłyśmy do Violetty było około 20 , poniewarz zaszliśmy do resto i kupić sobie popkorn i cole .
Weszłyśmy do domu a tam : Andres ,Leon i Marco wszyscy przyszli do Fede . Wszyscy postanowiliśmy obejrzeć jakiś horror .
*Oczami Violetty*
Gdy ogldaliśmy siedziałam obok Leona , Wystraszyłam się i go przez przypadek przytuliłam ! Leon uśmiechnoł się i objął mnie ramieniem.Po horrorze chłopaki poszli do pokoju Fede , a ja z dziewczynami poszłam do mojego pokoju . Po domu rozległ się dzwonek do dzwi . Zeszłm z Ludmi sprawdzić kto to.Otworzyliśmy je ,ale nikogo nie było.Ktoś zaszedł nas od tyłu i mocno chwycił.Twarzy nie było widać ,bo napastnicy byli w kominiarka. Głośno krzyczałyśmy i wołałyśmy chłopaków ,ale bez sktku . Nie wiedziałyśmy gdzie jesteśmy , dopiero gdy usłyszałyśmy dźwięk odpalania silniku samochodu .
Od Autora:
Kolejny rozdział będzie 27.06 :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)